LOS KJARKAS x 2

Dzialo sie, ah, dzialo sie w ostatnia czwartkowa noc! Zespol Los Kjarkas po raz kolejny powalil nas na kolana. Na szczescie moj aparat przy tym nie ucierpial i dzieki temu moge wam zdac relacje z konceru w postaci zdjec. Zobaczcie sami jak cudownie bylo:)

A lot was happening last Thursday night! The band Los Kjarkas once again knocked us to our knees. Luckily my camera did not suffer so I can show you this short photo reportage. See for yourself how wonderful it was :)

(c) Danuta Stawarz Los Kjarkas

Los Kjarkas

(c) Danuta Stawarz

Los Kjarkas

(c) Danuta Stawarz

Sonilum, 6/11/2014, Santa Cruz de la Sierra

Aby obejrzec pelna galerie, zapraszam na moja strone Behance —> KLIK. A o naszym ‘pierwszym razie’ z Los Kjarkas oraz o historii zespolu mozecie przeczytac tu —> KLIK.

To view full gallery, you are welcome to visit my Behance page —> CLICK. You can also read about ‘our first time’ with Los Kjarkas and about the history af the band here —> CLICK.

Sonilum, 6/11/2014, Santa Cruz de la Sierra

Sonilum, 6/11/2014, Santa Cruz de la Sierra

boliviainmyeyes

fot. Mildred

‘All Souls’ Day’ in Santa Cruz *** Boliwijskie ‘Zaduszki’ c.d.

W zeszlym roku nie udalo nam sie zobaczyc tradycyjnych boliwijskich obchodow Swieta Zmarlych na cmentarzu glownym Santa Cruz ( —> klik), tym razem postanowilismy wiec odwiedzic inne miejsce, dalej od centrum miasta. Dalej, czyli tak okolo godzine na piechote od naszego bloku, w czwartym okregu (4to anillo).

Prawde mowiac, okolice tego cmentarza bardziej przypominaly wesole miasteczko (byla tam nawet karuzela!), czy taki nasz ‘odpust’. Wszedzie porozstawiane byly male kramiki z jedzeniem, kwiatami, zabawkami, a nawet ubraniami. Kolorowy tlum, kierowany przez oficerow policji, wrecz szturmowal bramy przybytku.

Last year we couldn’t see the traditional Bolivian commemoration of All Souls’ Day at the main cemetery of Santa Cruz (—> click), so this time we decided to visit another place, away from the city center. About an hour on foot from our home, in the fourth ring (4to anillo).

To be honest, the outside of the cemetery looked more like a fairground (there was even a carousel!), than ‘the place of rest’. There were many small stalls with food, flowers, toys or even clothes. A colorful crowd was storming the gates of the cemetery, led by police officers.

DSCN0041

boliviainmyeyes

Ja, uzbrojona w moj maly Coolpix, ktory po drodze zdazyl wyladowac w kaluzy, mialam nadzieje zrobic zdjecie ‘uczcie cmentarnej‘, o ktorej tyle slyszalam. A tu nic! Cmentarz, mimo iz zapelniony po brzegi, wygladal zupelnie jak ten w centrum miasta. No moze byl troche bardziej pstrokaty.

I, armed with my little Coolpix, which at some point landed in the puddle on the way, was hoping to take a photo of the famous ‘cemetery feast’, of which I heard a lot. However, the cemetery, filled to the brim, looked quite like this one in the city center. Well, maybe it was a little brighter.

boliviainmyeyes

Niczym niezrazeni, podazylismy za kolorowym i wesolym korowodem, i w pewnym momencie ujrzelismy tradycyjne stoly, zastawione smakolykami i wawami (figurki wypiekane z masy chlebowej i z glinianymi glowami), otoczone przez swietujaca rodzine. Zdjecia zrobilam z daleka, nie chcialam bowiem ingerowac w prywatnosc zgromadzonych, ale udalo nam sie zlapac strzepki ich rozmowy, podczas ktorej z radoscia wspominali oni swoich przodkow.

Following the colorful and cheerful procession, we eventualy saw a traditional table, laden with goodies and wawas (figurines baked from bread dough with clay heads), surrounded by celebrating family. I took some pictures from a distance, because I didn’t want to interfere in their privacy, but we were able to hear the scraps of their conversation, during which they remembered their dead one with joy.

boliviainmyeyes

boliviainmyeyes

Natomiast z wnetrzy grobowcow dalo sie slyszec spiewy i dzwieki gitary – to rodzina spiewala ulubione piosenki swojego zmarlego.

We also heard singing and sounds of a guitar from the inside of the tombs – they were singing favorite songs of the deceased.

DSCN0046

Przyznam, bardziej mi sie podobaly takie wesole Zaduszki, niz nasze rodzime. Pomimo tego calego ‘cyrku’ dookola, wiecej w nich naturalnosci i prawdziwosci. Znalazlo sie tu rowniez miejsce na zadume, powage i modlitwe, ale taka od serca, niewymuszona przez ksiedza, rodzicow czy ciocie.*

Fajnie byloby przeniesc troche tej szczerosci i spontanicznosci na nasze cmentarze. Usiasc przy grobie dziadkow, powspominac stare dobre czasy, podzielic sie ich ulubionymi smakolykami z rodzina i znajomymi, pospiewac ulubione piosenki, posmiac sie razem, dowiedziec co nowego slychac u wszystkich, bez obawy, ze ktos obok nas zaraz uciszy, bo przeciez nie wypada mowic czy smiac sie na cmentarzu. Mysle, ze naszym przodkom takze by sie to spodobalo:)

I admit, I liked such merry All Souls’ Day better than our Polish one. Despite the whole ‘circus’ surrounding it, it was more natural and truthful. There was also a place for seriousness and prayer, but the real one straight from the heart,  not forced by the priest, parents or aunts.*

I wish we could bring (back) the sincerity and spontaneity to our cemeteries. I can only imagine sitting at the grave of my grandparents, remembering the good old days, sharing their favorite treats with family and friends, singing their favorite songs, laughing together, learning what’s new in our lifes, without fearing that someone next to us will ask us to shut up, because surely, the cemetary it’s not a proper place to talk or smile. I think that my ancestors would liked it better too :)

boliviainmyeyes

* Inna boliwijska tradycja cmentarna jest ‘placenie’ za modlitwe, szczegolnie dzieciom z biednych rodzin czy osobom bezdomnym lub niepelnosprawnym. Boliwijczycy wierza bowiem, ze Bog szybciej wyslucha prosb tych bardziej pokrzywdzonych przez zycie.

P.S. Moj Freddy kochany poszedl dzis na bazarek i zakupil takie piekne i swiezutkie wawas (3 bs. kazda)! Teraz mozemy przygotowac stol dla naszych bliskich zmarlych:)

* Other Bolivian cemetery tradition is ‘paying’ for the prayer, especially of poor children, homeless or handicaped people. Bolivians believe that God rather listens to the requests of those more disadvantaged.

P.S. My lovely Freddy went to the market and bought these beautiful and freashly baked wawas (3 bs. each)! Now we can prepare the special table for our departed loved ones:)

boliviainmyeyes

boliviainmyeyes

Halloween in Bolivia *** Halloween po Boliwijsku

Halloween nie jest tradycja boliwijska, ale w tropikach przyjelo sie bez problemow. Moze dlatego, ze tylu tu ekspatow z krajow anglosaskich? W Cochabambie nie widzialam takiego zainteresowania, ale moze to dlatego, ze Boliwijczycy z tej czesci kraju maja swoje starodawne tradycje, ktore moglyby przycmic nawet najwieksza impreze Halloween‘Zaduszki’, podczas ktorych rodziny ucztuja na grobach bliskich oraz ‘Dzien Czaszek’, kiedy to rodziny obnosza udekorowane szczatki swich zmarlych po miescie:) —> Dia de los Muertos.

Zbiorka przebierancow w Santa Cruz zostala zorganizowana pod sama katedra (a co!;) i przebiegla w pokojowej atmosferze. Ewangelicy protestowali dzien wczesniej.

boliviainmyeyes

Nagroda za najlepszy kostium nalezala sie DUENDE.

boliviainmyeyes

Duende to stworzenie o postaci malego chlopca, cos pomiedzy topielcem, gnomem czy innym skrzatem, ktore wedlug lokalnej legendy wyszukuje niegrzeczne dzieci, bawi sie z nimi, by potem je porwac, a raczej zwabic do lasu, obiecujac latwe zycie z dala od wymagajacych rodzicow, i zabic. Chlopiec, przebrany za biala postac w wielkim sombrero, wedlug mnie bezapelacyjnie zasluzyl na wygrana za nawiazanie do lokalnej tradycji oraz talent aktorski. Na wlasne oczy widzialam, jak przestraszyl kilka osob na placu!

boliviainmyeyes

***

Halloween isn’t the Bolivian tradition, but the tropics have accepted it with no problems. Maybe because there are so many expats here from the Anglo-Saxon countries? I have not seen such an interest in this old Celtic custom in Cochabamba, but maybe that’s because Bolivians from this part of the country have their own ancient traditions, which easily could overshadow the biggest Halloween bash – ‘Day of the Dead’, when people feast on the graves of their loved ones and the ‘Day of the Skulls’, when families walk in the city with the decorated remains of their dead ones  :) —>Dia de los Muertos.

The Halloween gathering in Santa Cruz de la Sierra took place in front of the cathedral (why not!?;) proceeding peacefully. Evangelists were protesting the day before. The first prize for the best disguise, in my opinion, goes to DUENDE.

Duende is a child-like creature, something between an evil goblin and leprechaun that first plays with the naughty children and later kidnaps or rather lures them into the woods, promissing the easy life far from demanding parents, and kills. The boy in a white cloth and enormus sombrero deserved to win for reffering to the local and great acting skills. He actually managed to scare to death a couple of people in the plaza!

boliviainmyeyes

Halloween 2014 in Santa Cruz de la Sierra

El ritmo negro: SAYA afro-boliviana & Caporales

Afro – boliwijska Saya jest rytmem muzycznym i tancem wywodzacym sie z tropikalnego regionu La Paz, Las Yungas, dokad od XVI wieku konkwiskadorzy sprowadzali niewolnikow z Afryki, wykorzystujac ich jako tania sile robocza na plantacjach.

Nazwa Saya wywodzi sie prawdopodobnie od slowa ‘nsaja‘, w jezyku kikongo (Kongo) oznaczajacego wspolna prace wykonywana przy akompaniamencie spiewnego glosu lub piesn pracujacych. W jezyku quechua Saya oznacza zas ‘tego, ktory zawsze stoi’.

Przez wieki, kultura afrykanska wymieszala sie z rodzima tradycja andyjska, stajac sie waznym elementem kulturowym Wielonarodowej Boliwii (Estado Pluronacional). Dzis mozna uslyszec i zobaczyc Saye nie tylko w tropikalnych Yungach. Taniec ten obecny jest podczas kazdej uroczystosci religijnej, kazdego karnawalu (—>Entrada Universitaria Folklorica/ Fiesta de Virgen de Urkupiña/ Carnaval en Cochabamba).

. Wykonywany jest on glownie przez studentow uniwersytetow, ktore odgrywaja wielka role w konserwacji i szerzeniu tradycji narodowych.

My ostatnio mielismy okazje podziwiac Saye w Centro de la Cultura Pluronacional Santa Cruz, w wykonaniu lokalnej spolecznosci afro-boliwijskiej. Hipnotyzujace dzwieki bebnow polaczone z rytmicznym spiewem i z widokiem krecacych sie spodnic, porwaly wszystkich zgromadzonych do tanca.

saya

saya

Ja osobiscie zostalam porwana przez tancerke, ktora pokazala mi kilka krokow. Niestety, jak sama przyznalam, brakowalo mi tej szerokiej pollery, nawiazujacej do spodnicy kobiet Aymara, ktora zatuszowalaby moje braki w kreceniu biodrami:)

Najwiecej oklaskow zebraly zas dzieci, ktore z zapalem wlaczyly sie w taniec. To na nich bedzie spoczywal obowiazek i zaszczyt w podtrzymywaniu tej jakze unikalnej tradycji.

saya afro-boliviana

Kultura afrykanska na stale zagoscila w tradycji muzycznej Boliwii, dajac poczatek chyba najbardziej popularnemu dzis tancu – Caporales, powstalym w latach 60-tych ubieglego wieku. Tak sie jednak sklada, ze meski stroj Caporales nawiazuje nie do jasnego, lekkiego i wygodnego ubioru tancerzy Saya, ale do munduru hiszpanskich straznikow (Caporal – kapral), nadzorujacych prace niewolnikow. Podobno, bracia Estrada Pacheco, ktorzy stworzyli nowy taniec, zaispirowali sie postacia, ktora w Saya tanczac z batem w reku, symbolizuje wlasnie zolnierza przywolujacego niewolnikow do porzadku.

saya afro-boliviana

Mezczyzni w Caporales maja odzwierciedlac idee silnego ‘macho’, podskakujac i wymachujac ramionami, podczas gdy kobiety koncentruja sie na kreceniu biodrami i pokazywaniu nog. (Interesujace jest jednak to, ze i kobiety moga tanczyc meska partie taneczna).

Caporales

Stylistycznie jak i ideologicznie, Caporales daleki jest wiec od oryginalnej Saya, stajac sie niemal synonimem popularnej kultury latynoamerykanskiej.

Saya afro-boliwijska zostala rozprepagowana przez zespol Los Kjarkas, ktory w wielu swoich znanych przebojach wykorzystuje rytmy bebnow rodem z ‘czarnego ladu’, jednoczesnie laczac je z Caporales i innymi tradycyjnymi melodiami boliwijskiego Altiplano, wygrywanymi na malej gitarze charango i fletni Pana (zampoña).

Moja ulubiona piosenka Saya z repertuaru tego zespolu jest ‘El ritmo negro Caporal’. Posluchajcie:

P.S. Innym boliwijskim tancem charakteryzujacym sie mieszanina elementow rdzennych i afrykanskich jest Morenada —> 100% Boliviana.

Zrodla: Wikipedia, danzasdebolivia.wordpress.comflordelapacho.com i doswiadczenie wlasne.

***

Afro – Bolivian Saya is the musical rhythm and dance originating in the tropical region of La Paz, Las Yungas, where from the sixteenth century onwards slaves had been brought from Africa by conquistadors, to be used as a cheap workforce on plantations.

Saya’s name derives probably from the word ‘nsaja‘, that in the language of Kikongo (Congo), means ‘work performed to the accompaniment of melodious voice’ or work song. In the Quechua language, Saya means ‘the one that always stands on his feet’.

For centuries, African culture have mixed with the native Bolivian Andean tradition, becoming an important cultural element of the todays’ Multinational Bolivia (Estado Pluronacional). And today you can hear and see Saya not only in tropical Yungas. This dance is also present during every religious ceremony, every carnival (—>Entrada Universitaria Folklorica/ Fiesta de Virgen de Urkupiña/ Carnaval en Cochabamba). It is danced mainly by students of the universities that play big role in the conservation of national traditions.

Saya afro-boliviana

Entrada Universitaria Folklorica, Cochabamba 2013

DSCN1462

Recently, we had a chance to admire Saya in the Centro de la Cultura Pluronacional Santa Cruz, performed by local Afro-Bolivian community. Mesmerizing sounds of drums combined with the views of twirling skirts, made everybody dancing. I personally joined dancers who showed me few steps. Unfortunately, as I admitted, I missed the wide pollera, referring to the skirt of Aymara women, which would help to hide my akward hips moves :)

The children, who eagerly joined in with the dancers, gathered the most applouse. They are the ones who will have to preserve this unique tradition for future generations.

The African culture established its presence in the musical tradition of Bolivia, by becaming the basis for perhaps the most popular Bolivian dance – Caporales. However, the male outfit of Caporales isn’t light and comfortable like the clothing of Saya dancers, but looks like the uniform of Spanish guards (Caporal – Corporal) who were supervising the work of slaves. Apparently, Estrada Pacheco brothers who created this new dance in the 60’s, were inspired by a character in Saya, who dancing with a whip in his hand, symbolizes the soldier invigilating the slaves.

Caporal

Entrada Universitaria Folklorica, Cochabamba 2013

Males dancers in Caporales reflect the idea of a strong ‘macho’, jumping and waving their arms, women however are concentrated on moving their hips and chest, and showing off their legs. (Interestingly, women can also dance the male parts!).

Stylistically and ideologically, Caporales is very far from the original Saya, becoming almost a synonymous of a Latin American popular culture.

Afro-Bolivian Saya was popularized by the band Los Kjarkas, that uses the rhythms of drums straight from the ‘black land’ in many of their hits, at the same time combining them with Caporales and other traditional melodies of Bolivian Altiplano, played on charango (small guitar) and zampoña (pan flute).

My favorite Saya song from the repertoire of the band is ‘El ritmo negro Caporal’ (to watch the video, scroll up to Polish version).

P. S. Another Bolivian dance characterized by a mixture of indigenous and African elements is Morenada —> 100% Boliviana.

Sources: Wikipedia, danzasdebolivia.wordpress.comflordelapacho.com and my own experience.

¡Viva Santa Cru(z)!

Santa Cruz (oryginalna wymowa to ‘santa kru’) obchodzila swoje swieto 24 wrzesnia i nie za bardzo chcialo mi sie wowczas o tym pisac, bo ogarnelo mnie blogie lenistwo. Byla to sroda i dzien wolny od pracy, wiec zamiast siedziec przed komputerem wolalam popluskac sie w basenie dla ochlody. Tak sie sklada, ze mieszkancy Santa Cruz (ci prawdziwi jak i podszywani) zgodnie wtoroja w nicnierobieniu wszedobylskim tu leniwcom.

boliviainmyeyes

Santa Cruz de la Sierra, jak pamietacie, jest nieoficjalnie najwiekszym miastem Boliwii oraz oficjalnie centrum biznesowym kraju. Nazwa ta nie odnosi sie jednak tylko do miasta, ale do calego regionu Departamento Santa Cruz. A oto inne mniej lub bardziej znane symbole Santa Cruz:

Anillos, czyli okregi wokol ktorych rozrasta sie Santa Cruz. Genialne rozplanowanie miasta, jednoczesnie bedace zmora transportu miejskiego, z ktorego wiekszosc kreci sie w kolko.

fot. blog.upsa.edu.bo

fot. blog.upsa.edu.bo

Cristo – Superman, czyli cementowa figura Chrystusa posrodku jednej z najdrozszych ulic miasta Monseoñor Rivero. W tym miejscu warto rowniez wspomniec inna dobrze znana statule przedstawiajaca ‘Madre India’. Sama nie wiem, ktora brzydsza?

boliviainmyeyes

Catedral, czyli XiX-wieczna katedra z piaskowac, bedaca wraz z  Casco Viejo, czyli starowka z pomalowana na bialo niska zabudowa w stylu kolonialnym, architektoniczna wizytowka miasta. Stare miasto miesci liczne galerie sztuki i centra kulturalne. Tu odbywaja sie rowniez darmowe koncerty, jak chociazby ten z okazjii Dnia Santa Cruz w przestrzeni Manzana Uno, bedacy chyba najlepiej zorganizowana impreza, w ktorej kiedykolwiek mialam okazje uczestniczyc. Perfekcja w kazdym detalu, z jedynie 15 – minutowym poslizgiem;)

boliviainmyeyes

boliviainmyeyes

Warto w tym miesjcu napomniec, iz scisle centrum miasta jest zamkniete dla ruchu samochodowego w kazdy weekend, mozna wiec spokojnie spacerowac wokol plazy, zajadajac sie lodami:)

boliviainmyeyes

boliviainmyeyes

– Miedzynarodowy port lotniczy o wdziecznej nazwie Viru-Viru ze sklepem miesnym w sali odlotow:)

Los tajibos i toborochi, czyli pieknie kwitnace tropikalne drzewa – pierwsze dalo nazwe najdrozszemu hotelowi w miescie, drugie jest bohaterem lokalnej legendy o drzewie w ciazy.

boliviainmyeyes

Duende, czyli cos pomiedzy topielcem, gnomem czy innym skrzatem. Legendarny szkodnik i morderca dzieci.

Surazos – czyli wiatry z argentyjskiej pampy, ktore w ciagu jednej nocy powoduja spadek temperatury z 30 do 20 – 15 stopni Celsjusza, co zmusza nas do przezucenia sie z szortow i t-shirtow na spodnie i kurtki, czasem noszonych w towarzytwie czapki, szalika i rekawiczek.

Las Cascadas del Trompillo, czyli sezonowe wodospady zalewajace jedna z najruchliwszych drog miasta podczas kazdej ulewy.

Lomas de Arena, czyli tajemnicze wydmy w srodku boliwijskiej dzungli.

boliviainmyeyes

El Fuerte de Samaipata – wedlug niektorych starozytne ladowisko ufoludkow, wedlug reszty, swieta gora Inkow.

boliviainmyeyes

Misje jezuickie, czyli osady z pieknie dekorowanymi drewnianymi kosciolami, centra muzyki barokowo – guarani.

boliviainmyeyes

Parki narodowe: Amboro, Noel Kempf Mercado, Kaa- Iya, o niezwykle bogatej faunie i florze.

boliviainmyeyes

Ruta de Che – ostatnia droga legendarnego comendante.

Sonso, arepa, churrasco, majadito i Paceña Tropikal – czyli comida typica‘.

boliviainmyeyes

Achachairu – owoc rodem z Porongo.

boliviainmyeyes

Casa del Camba – najpopularniejsza restauracja zarowno wsrod miejscowych jak i turystow, gdzie mozna skosztowac tradycyjnej kuchni Camba, serwowanej przez kelnerow w sombrero.

Cambas, cruceños – mieszkancy Orientu boliwijskiego, znani ze swojej otwartosci, goscinnosci i pogody ducha. W upalne dni mozna spotakac prawdziwego Cambe spacerujacego po miescie z odslonietym brzuchem.

boliviainmyeyes

Niestety, kazde miejsce ma w sobie cos negatywnego, a to co przeszkadza mi najwiecej w Santa Cruz i jej mieszkancach jest ich skorosc do glosnej zabawy, czesto kosztem innych. Dla mnie okreslenie Camba stalo sie takze synonimem ‘macho’, tak sie bowiem sklada, ze mezczyzni z Santa Cruz zachowuja sie niezwykle nachalnie w stosunku do kobiet, co w tych rejonach uwazane jest (mylnie) za przejaw celebracji kobiecego wdzieku.

Tradycyjnie zostawiam was z piosenka, ktora najbardziej kojarzy mi sie z danym miejscem. Tym razem jest to ‘Fuerza Camba’, przeboj Aldo Peña, ktory wedlug mnie jest takim typowym zobrazowniem kultury ulicznej dziesiejszej Santa Cruz, ‘raju podstarzalych lowelasow’. Slow tlumaczyc nie bede, bo o czym jest piosenka, kazdy widzi.

A tym bardziej zainteresowanym tradycjami Santa Cruz, niz dziewczynami w bikini, polecam utwor artystki Giseli Santa Cruz (ktora mialam okazje podziwiac podczas wspomnianego koncertu w Manzana Uno): ‘Viva mi tierra linda’, ukazujaca Santa Cruz w pelnej krasie.

***

Santa Cruz (original pronunciation is ‘santa cru’) celebrated it’s day on 24 September and I really wanted to write about it then, but I was too lazy. It was a Wednesday and a day off from work, so instead of sitting in front of the computer, we preffered to cool down in a pool. So it happens that the inhabitants of Santa Cruz are just like sloths that live in here.

boliviainmyeyes

Santa Cruz de la Sierra, as you remember, is unofficially the largest city of Bolivia, and officially the business center of the country. This name, however, refers not only to the city but to the entire Departamento Santa Cruz. And here are other more or less known icons of Santa Cruz:

Anillos, or rings around whom grows the city. Brilliant layout but a nightmare when it comes to urban transport, most of which goes round and round all day long.

Cristo – Superman, a cement statue of Christ in the middle of one of the most expensive streets Monseoñor Rivero. It is worth also to mention other well-known statue depicting the ‘Madre India’. I still can’t choose which is uglier?

boliviainmyeyes

Catedral, the XIX-century architectural jewer of the old town – Casco Viejo and its low buildnings  in colonial style painted white. Here are located numerous art galleries and cultural centers and many events are held. Last Saturday we stumble about a free concert with orchestra and some famous Bolivian singers, organised to celebrate the Day of Santa Cruz in the cultural sapce of Manzana Uno. It was probably the best event, in which I have ever had a chance to participate. Perfection in every detail, with only 15 – minutes slip;)

boliviainmyeyes

boliviainmyeyes

It’s worth to mention that the city centre is closed for the traffic every weekend! Great time to have a walk around the palaza eating ice-cream:)

boliviainmyeyes

– International Airport aptly named Viru Viru with a meat shop in the departures area :)

Los Tajibos and toborochi, beautifully blooming tropical trees – the first gave the name to the most ecxpensive hotel in the city, the second is the theme of a local legend about a pregnant tree.

boliviainmyeyes

Duende, which is something between an evil goblin and leprechaun – small person in a white dress and big sombrero.

994050_640px[1]

Surazos – the winds from argentine pampa, that during one night cause a drop in temperature from 30 to 20 – 15 degrees Celsius, which forces us to change our shorts and t-shirts to trousers and jackets, sometimes accompanied by hats, scarf and gloves.

Las Cascadas del Trompillo, or seasonal waterfalls pouring over one of the busiest roads of the city during each rainstorm.

Lomas de Arena, a mysterious sand dunes in the middle of the Bolivian jungle.

El Fuerte de Samaipata – according to some, an ancient UFO landing spot, according to the rest, holy Incas mountain.

Jesuit Missions, villages with beautifully decorated wooden churches, baroque – guarani music centers.

National Parks: Amboro, Noel Kempf Mercado, Kaa- Iya, with rich fauna and flora and amazing landscapes.

boliviainmyeyes

Ruta de Che, the last jurney of the legendary comendante.

Sonso, arepa, churrasco, majadito and Pacena Tropical – the comida y bebida typica.

Achachairu – fruit grown in nearby Porongo.

Casa del Camba – the most popular restaurant among both locals and tourists, where you can taste the traditional Camba cuisine, served by waiters in sombreros.

boliviainmyeyes

Cambas, cruceños – the inhabitants of the Bolivian Orient, known for their openness, hospitality and serenity. On hot days you can see real Camba men walking around town with their bellies out.

boliviainmyeyes

Unfortunately, there is always something negative about every place and a beautiful land of Santa Cruz is not an exception. What bothers me most is how loud and inconsiderate are people living here. Also, for me word Camba became a synonymous of ‘macho‘, as men from Santa Cruz often behave very aggressively towards women, which in these regions is considered (erroneously) as a sign of celebration of a woman’s beauty.

Traditionally, I leave you with a song, which most reminds me of a certain place. This time it’s a ‘Fuerza Camba’ by Aldo Peña – a song that I think typically depicts a street culture of Santa Cruz, the ‘paradise of old dirty men’. There is no need to translate it as everybody can see what it’s about (look up for a video).

And for those more interested in the traditions of Santa Cruz, than girls in bikini, I recommend a song of a female artist Gisela Santa Cruz (whom I had a chance to admire during the said concert in Manzana Uno): ‘Viva mi tierra linda’, showing Santa Cruz in its full glory.