‘El Fuerte’ : Sacred Inca Mountain *** Święta góra Inków w Samaipata

Dolina Samaipaty pierwotnie była zaludniona przez ludy Chane i Majocoyas (VIII – XIV w.). Plemię Chane znane było głównie z rozwiniętego rolnictwa, gęstego osadnictwa oraz dekorowanej symbolami graficznymi ceramiki. Jednak jego największym osiągnieciem była konstrukcja ‘El Feuerte’ niedaleko dzisiejszej Samaipaty. Nazwa ‘Forteca’ nie ma jednak nic wspólnego z oryginalna funkcja tego miejsca, które w rzeczywistości było ośrodkiem kultu.

Samaipata Valley was originally inhabited by tribes Chane and Majocoyas(VIII – XIVth century). Chane tribe was known mainly from its agriculture, dense settlements and pottery decorated with graphic symbols. However, their biggest achievement was the construction of ‘El Feuerte’ at the top of the hill near the present-day Samaipata. The name ‘Fortress’ however, has nothing to do with the original function of the place, which was the temple.

_MG_3225

W XV w. Inkowie weszli w pakt z ludem Chane i zbudowali miasto u podnóży świątyni. Miejsce to stało się ważnym punktem handlu Inków oraz ‘miejscem odpoczynku’ podczas ekspansji na Południe. W połowie XV w. El Fuerte było często najeżdżane, a w końcu podbite przez wojowników Guarani – ‘Chiriguanos’, którzy dzierżyli te tereny aż do czasów kolonialnych.

Na początku XVI w. Hiszpanie ufundowali miasteczko Samaipata, która stała się punktem łączącym Vallegrande i Santa Cruz. El Fuerte służyło w czasach kolonialnych jako forteca oraz magazyn, a jego funkcja sakralna została bezpowrotnie zniszczona. El Fuerte, które zajmuje poczytne miejsce na liście UNESCO,  jest podzielone na dwie części – sakralna i administracyjna.

In the XVth century, the Incas made a pact with the people of Chane and built a town at the foot of the temple. The town became an important trading point and ‘place of rest’ during the expansion to the South. In the middle of the fifteenth century, El Fuerte was invaded and eventually conquered by theGuarani warriors – ‘Chiriguanos’, who held the area until the colonial period.

At the beginning of the XVI th century Spaniards founded the town of Samaipata, which became an important point between Vallegrande andSanta Cruz. El Fuerte was used in colonial times as a fortress and a warehouse, and its sacred function was irreversibly destroyed. Today El Fuerte, protected by UNESCO, is divided into two parts – sacred and administrative.

Świątynia została ‘wyrzeźbiona’ w czerwonej skale (Roca Esculpida) i pokryta zoomorficznymi i antropomorficznymi symbolami, ornamentami geometrycznymi oraz niszami. Istniał tam również rozwinięty system kanałów irygacyjnych. Dzięki niezwykłemu poziomowi artystycznemu i myśli inżynieryjnej, El Fuerte jest uważane za jedno z najważniejszych przed – Kolumbijskich miejsc rytualnych na świecie.

Niestety nie wszystkie cenne ryty zachowały się do naszych czasów – zostały one częściowo zniszczone przez konkwistadorów, częściowo zadeptane przez późniejszych ‘turystów’. Niektóre dziś są zupełnie niezrozumiale. Jednym z najlepiej zachowanych symboli jest puma w okrąglej tarczy, symbolizująca sile, ale również, według wierzeń Inkaskich – ogień.

The temple was ‘curved’ in the red sandstone (Roca Esculpida) and covered with zoomorphic and anthropomorphic symbols, geometric ornaments and niches. There was also very developed system of irrigation. Thanks to the extraordinary level of artistic and engineering thought, El Fuerte is considered to be one of the most important pre – Columbian ritual sites in the world.

Unfortunately, not all of its important symbolic and magical rites survived to our times – being partially destroyed by the conquistadors, partly by early ‘tourists’. Some of them are today completely unintelligible. One of the best preserved symbols is a puma in a circular mandorla, which is a symbol of strength, but also, according to Incas beliefs –  a fire.

_MG_3242

Na samym szczycie skały wyryte są dwa kanały, pokryte mało dziś widocznymi zygzakami, symbolizującymi węże. Było to miejsce poświecenia ofiar zwierzęcych, ponieważ w odróżnieniu od Majów, Inkowie uważani są za lud raczej pokojowy.

At the top of the rocks there are two channels, covered with hardly visible today zigzags, symbolizing the snakes, which were used as a place of animal sacrifice. Just for the record, the Incas are considered to be rather peaceful people, unlike the Mayan, who sicreficed humans.

_MG_3244

Ciekawostka: Szwajcarski badacz Erich Von Daniken postawił dosyć interesującą tezę, iż owe kanały stanowiły pas startowy dla UFO, ale nikt w to raczej tutaj nie wierzy:) W dwóch miejscach zachowały się zygzakowate mury Inkaskie – kolejny przykład pięknej kamieniarki.

Curio: according to Swiss pseudo – archaeologist Erich Von Daniken, these chanels served as a runway for UFO, but nobody in Samaipata seems to believe in his brave thesis:) In the two places there are well preserved zigzagging Inca walls – another example of a beautiful stonework.

_MG_3239

Nisze, wyrzeźbione w ścianach północnej i południowej, stanowiły zaś miejsce przechowywania mumii.

Well preserved niches, carved into the northern and eastern walls, were a storage place for mummies.

_MG_3318

U zbocza monolitycznego piaskowca możemy podziwiać także dobrze wyodrębnioną świątynię – Templo de las Sacristias, pokrytą zrekonstruowanym dachem.

At a bottom of monolithic sandstone slopes we can admire the well-extracted temple – Templo de las Sacristias, covered with reconstructed roof.

_MG_3260

Cześć administracyjna jest trochę mniej imponująca, ale równie ważna dla zrozumienia historii tego miejsca. Na dosyć rozległym obszarze porozrzucane są ruiny budynków, pochodzące z różnych okresów. Szczególnie interesujące są szczątki domów, rozmieszczone strategicznie na krańcach góry, z doskonałym widokiem na okolice.

Administrative part of a site is a little less impressive, but equally important in understanding the history of this place. On quite a vast area there are scattered ruins of buildings, dating from various periods. Especially interesting are the remains of houses, strategically located at the edge of the mountains, with perfect views of the surrounding area.

_MG_3281

Nasz niezastąpiony przewodnik Cecilio przyznał, ze 80% tego terenu nie zostało jeszcze zbadanym, ziemia może wiec kryć inne zaskakujące znaleziska archeologiczne. Jedna z najciekawszych wiadomości, którą udało mi się zapamiętać (i zrozumieć:) z jego wypowiedzi była informacja o geograficznym usytuowaniu El Fuerte na linii z innymi Inkaskimi miejscami kultu, jak choćby ‘Puerta del Sol’ niedaleko La Paz, świątynie na jeziorze Titicaca czy Machu Pichu w Peru. Z zaciekawieniem obserwowałam tez kiedy rysował na ziemi i wyjaśniał rysunki krzyża Inkaskiego (Chacana),  w które wpisywała się świątynia El Fuerte, ale niestety było to dla mnie zbyt skomplikowane do ogarnięcia.

Our irreplaceable tour guideCecilio – admitted that 80% of this area has not yet been excavated, so the earth may still conceal other surprising archaeological finds. One of the most interesting news, which I managed to memorize (and understand :) was an information about the strategic geographical location of El Fuerte in line with other Incas places of worship, such as ‘Puerta del Sol’ near La Paz, the temples on Lake Titicaca andMachu Pichu in Peru. I enjoyed particularly his drawings on the ground while he was explaining the meaning of Inca cross (Chacana), connecting temple of El Fuerte with it, but unfortunately it was too complicated for me to comprehend…:)

_MG_3285

O wielkim znaczeniu strategicznym El Fuerte niech świadczy fakt jego położenia pomiędzy tak rożnymi w swojej naturze obszarami: Andów, Gran Chaco i Amazonii, a piękny teren Samaipaty był i jest do dziś miejscem spotkań kultur i miejscem wypoczynku.

The validity of the El Fuerte is confirmed by the fact of its position between so different in nature areas: Andes, Gran Chaco and the Amazon basin and beautiful area of Samaipata was then and is still today a ‘melting pot’ of cultures and a place of rest.

_MG_3324

Informacje praktyczne/ Practical info:

* Do El Fuerte można dojechać taksówką z Samaipaty, która kosztuje 80bs. w obie strony. W tej cenie kierowca powinien czekać na pasażerów 2 godziny.  Można również ‘iść z buta’, ale 10 km, w tym część pod górę, to ciężka przeprawa:) Ważne! Kiedy pada deszcz, droga do El Fuerte może okazać się nieprzejezdna (piaszczysta drogę przecina miejscem strumyk, który zamienia się w rwący potok) / To El Fuerte you can take a taxi from Samaipata, which costs 80 bs. return. This price includes 2 hours of waiting (so don’t pay in advance!). You can also go on foot, but 10 km including the uphill part, may turn out to be a little heavy on lungs :) Important! When it rains, the road to El Fuerte may be impassable (the little stream crosses sandy road, which can turn into a torrent).

Bilet wstępu dla obcokrajowców wynosi 50 bs. Miłym zaskoczeniem okazało się to, ze jako rezydent Boliwii płaciłam cenę dla miejscowych – 25 bs. (po okazaniu dowodu, oczywiście:). Bilet upoważnia również do odwiedzenia muzeum w Samaipacie /  Admission for foreigners is 50 bs. I was pleasantly surprised when it turned out that as a resident of Bolivia I can pay the price for locals – 25 bs. :). The ticket also entitles you to visit the museum in Samaipata.

*Wyprawa z przewodnikiem (70 bs. od grupy) trwa około 2 godzin, ale może się przeciągnąć do 3:) Trzeba wówczas uwzględnić ‘tip’ dla przewodnika, jak również dla czekającego taksówkarza.  Można również zwiedzać ruiny samotnie z dokładną mapa, która dołączona jest do biletu wstępu/  Is the best to visit El Fuerte with a tour guide that costs 70 bs. for a group (you can then share the cost), but you can also go alone with a detailed mapgiven to each ticket. The tour takes about two hours, but may last up to 3 :) If that happens, you’ll need to prepare a ‘tip’ for the guide, as well as the waiting taxi driver.

* Na ‘świętej górze’ znajduje się parking, toalety, sklepik z woda i przekąskami oraz stanowiska z pamiątkami.  Ja skusiłam się na mały ceramiczny wisiorek z puma za 5 bs. Zastanawiałam się również nad naszyjnikiem z ‘okiem tygrysa’ oraz z bursztynem kolumbijskim, dochodząc jednak do wniosku, ze skoro jesteśmy w Boliwii to zostanę przy surowcach lokalnych:)/ The ‘holy mountain’ has parking facilities, toilets, shop with water and snacks and souvenir stands. I’ve got a small ceramic pendant with puma for 5 bs.  and I was also tempted by the necklace with ‘eye of the tiger’ and other one with the Colombian amber. Thankfully (for my pocket) I came to the conclusion, that while in in Bolivia, I’ll stick to local products:)

* Przed wycieczka należy zaopatrzyć się w kapelusz ze sznurkiem (czasem mocno wieje), krem przeciwsłonecznyciemne okulary, mocne buty (w końcu jesteśmy w górach) oraz aparat fotograficzny:) Widoki są niesamowite! Jeżeli jednak chce się zrobić ‘profesjonalne zdjęcie, należy wybrać się na El Fuerte w godzinach porannych (popołudniem krajobraz staje się mętny, a niektóre ryty na skale mało widoczne).  Zachmurzone niebo nadaje zaś temu miejscu aurę tajemniczości (nie żebym cos o tym wiedziała:)/ Before the trip you should consider getting a hat with cord (sometimes hard blows), sunscreen, sunglasses, sturdy shoes (in the end we are in the mountains) and a camera :) The views are amazing! If, however, you want to do ‘professional photography, then you should go to El Fuerte in the morning as in the afternoon landscape becomes misty, and some carvings on the rock are barely visible). Cloudy skies, on the other hand, could give the place an aura of mystery (not that I know anything about it :)

_MG_3220

* I w końcu, Samaipata można zwiedzać przez cały rok – średnia temperatura powietrza wynosi w wiecznie zielonej dolinie 20 stopni C. Trzeba się tylko przygotować na tymczasowe spadki temperatur w miesiącach letnich (w Boliwii zimowych), kiedy zimne wiatry wieja znad Patagonii, a temperatura może spaść w nocy poniżej zera/ And finally, Samaipata can be visited throughout the year – ever-green valley has average temperature of 20 degrees C. You just have to be prepared for temporary declines in temperature during the summer months (the Bolivian winter), when the cold winds blow up from Patagonia, and the temperature may fall below zero at night.

W porze deszczowej zaś, czasem można utknąć na kilka dni w miasteczku z powodów dosyć częstych osuwisk na jedynej drodze leczącej Samaipate z Santa Cruz/ In a rainy season, due to frequent landslides on the road linking Samaipata with Santa Cruz, you can sometimes get stuck in town for a few days.

_MG_3333

_MG_3233

_MG_3308

_MG_3294

_MG_3238

_MG_3214

Samaipata: The Height to Rest *** Odpoczynek w Samaipata

Nazwa ‘Samaipata‘ w języku keczua znaczy tyle co: ‘Miejsce odpoczynku’ – miasteczko położone na wysokości ok. 1800 m.n.p.m. posiada bowiem łagodny klimat subtropikalny, tak rożny od niedalekiej upalnej Santa Cruz czy suchego Sucre i zimnego Potosi. W ostatnich kilku latach stało się ono prawdziwym zagłębiem turystycznym, przyciągającym nie tylko  Cruceños, pragnących odpocząć od gwaru dużego miasta, ale również podróżników. Wielu  z nich postanowiło osiedlić się w zielonej dolinie na stale, oferując nowym przybyszom zakwaterowanie na każdą kieszeń.

Ulice sennej Samaipaty wyłożone są kocimi łbami, a niska i skromna zabudowa kryje liczne sklepiki z rękodziełem, kafejki, hostele oraz biura turystyczne. Na rynku głównym stoi zaś sznurek taksówek oferujących kursy do pobliskich atrakcji.

The name ‘Samaipata‘ in the Quechua language means the ‘The Height to Rest’. Why? Because small town situated at an altitude of about 1800 meters above sea level has a mild subtropical climate, so different from crazy hot Santa Cruz, dry Sucre and cold Potosi. In the past few years it had become a real tourist basin, attracting not only Cruceños, who wish to relax from the buzzing big city, but also foreign travelers. Many of them has decided to stay in a green valley permanently, offering newcomers accommodation for all budgets.

Sleepy cobblestone streets with low and modest colonial buildings hide a number of handicraft shops, cafes, hostels and travel agencies. Around the main plaza there is a line of taxis offering service to nearby attractions.

A jest w czym wybierać:

* Pre – Inkaskie ruiny/ Pre-Inca ruins El Fuerte

Park Amboro,

‘Cuevas’ czyli kaskady ukryte w tropikalnym lesie/ *  cascades hidden in woods

Ruta del Che – czyli ostatnia droga słynnego El Comendante – to tylko niektóre miejsca warte poznania/  the last road of famous El Comendante – among others.

My postanowiliśmy wybrać się do Samaipaty (w końcu!), choć tylko na jeden dzień. Nasza podróż zaczęła się około godziny 9.00, na przystanku taksówek, oferujących dzienne kursy na trasie Santa Cruz – Samaipata, usytuowanym na skrzyżowaniu ulic Av. Omar Chavez Ortis i Soliz de Olguin, niedaleko Mercado Ramada. Trufi taxi to w zasadzie najłatwiejsza i najtańsza opcja dla osób bez własnego auta – kurs w jedna stronę kosztuje bowiem tylko 30 bs. (€3) od osoby. Jedynym minusem jest to, ze trzeba czekać, aż taksówka się zapełni, z czym podobno nie ma większych problemów. Inna opcja jest zapłacenie za cały samochód – 120 bs., na co my zdecydowaliśmy się w drodze powrotnej.

We decided to go to Samaipata (finally!) only for one day (for various reasons ;), but for sure we will be back there! Our journey started about 9:00 am at the taxi rank, offering daily service on the route Santa Cruz – Samaipata. It is located at the intersection of Av. Omar Chavez Ortis and Soliz de Olguin, near Mercado Ramada. Trufi taxi is basically the easiest and cheapest option for people without their own car – one way course costs only 30 bs. (€ 3) per person. The only downside is that you have to wait until a taxi fills up. Another option is to pay for a whole car – 120 bs., what we decided to do on the way back.

Ogólnie przyjmuje się, ze podróż trwa 2.5 godziny (120 km), ale nie można na to liczyć, bowiem korki w mieście, kontrola w miasteczku Agostura oraz miejscami trudno przejezdna droga (!), wydłużają czas o niemal godzinę. Musze tutaj dodać więcej o kontroli w miejscowosci Angostura, bowiem dotyczy ona tylko ‘gringos‘. Policjanci zatrzymują taksówki i proszą o dokumenty ‘białych pasażerów’ – paszport, wizy czy inne ID. Ja i dwoje innych obcokrajowców, na szczęście mieliśmy ze sobą potrzebne dokumenty, ale kierowca powiedział nam, ze zdarzyło się, by jego pasażerowie musieli słono zapłacić za ich brak. Ja już z przyzwyczajenia zawsze nosze przy sobie boliwijski dowód oraz kartę ubezpieczeniowa – w pokrowcu małego aparatu fotograficznego:)

Generally trip should take 2.5 hours (120 km), but because of traffic jam in the city, passport control and a bad road conditions at places (!), the time increases to more than 3 h. I must add here more about the passport control in Angostura, since it concerns only ‘gringos’. Policemen stop taxis and asks for the documents of their ‘white’ passengers’. Luckily for me and two other foreigners, we had necessary documents, but the driver told us that it happened many times that the passengers had to pay dearly  for the lack of the passport. Today, I always carry, out of habit and bad experience, my Bolivian ID and and insurance card – in a small camera bag :)

Agostura okazała się Brama do Raju (ciekawostka jest to, ze jedna z czerwonych skał Samaipaty nazywana jest przez miejscowych ‘Brama Piekiel’, ponieważ znajduje się na niej naturalne wgłębienie przypominające bramę:). Tuz za punktem kontrolnym ukazały się naszym oczom (szczególnie tym mającym szczęście siedzieć przy oknie) nieziemsko piękne krajobrazy – kręte potoki wijące się wśród bujnej roślinności, wzgórza porośnięte wiecznie zielonym tropikalnym lasem, niekończące się przestrzenie, usiane gdzie nie gdzie małymi domami i malownicze wioski.

Angostura turned out to be a ‘Gateway to Heaven’ (interestingly, there is a red rock called ‘Gateway to Hell’, because of natural dorway shape on its side)! Just beyond the checkpoint before our eyes (especially those of sitting next to the window) appeared outrageously beautiful landscapes – streams winding through the lush hills covered with evergreen tropical forest and valleys, dotted here and there with single houses and picturesque villages.

_MG_3177

I tak przez około 2 godziny, ale któż by liczył czas w takich okolicznościach przyrody?/ And so we travelled for the next 2 hours, but who would count the time in such amazing natural circumstances?

_MG_3386

_MG_3182

_MG_3338

Informacje praktyczne/ Practical information:

Trufi-taxi maja dwa postoje w Samaipacie – jeden na placu głównym, drugi na drodze wylotowej z miasta. Tak jak w Santa Cruz, czekają aż się zapełnią. Kurs kosztuje 30 bs. od osoby. Warto jest poprosić taksówkarza, aby zwolnił. Kretę drogi są miejscami w złym stanie, ale kierowcy zupełnie na to nie zważają, jadać na pełnych obrotach.

* Trufi-taxi have two stops in Samaipata – one on the main square, the other on the way out of the city. As in Santa Cruz, they are waiting until full. The drive to SC costs 30 bs. per person. It’s worth to ask taxi-man to slow down a bit. Roads are quite hazardous, but all cars are going on a full speed which is not only annoying as you miss beautiful views, but also dangerous.

* W Samaipacie pełno jest restauracji i kafejek na każdą kieszeń – my zjedliśmy lunch w najbardziej obleganej przez turystów, tuz przy placu głównym i nie polecamy. Jedzenie jest przeciętne i droższe niż w Santa Cruz, La Paz czy Sucre (kanapka z serem i szynka za 40 bs. i to bez ketchupu!). Sama kafejka jest troszkę obskurna, a pośród stolików przechadzają się pieski z ulicy, tęsknym wzrokiem spoglądając klientom w oczy i talerze:) Mimo to, jak już wspomniałam, kafejka była zapełniona w porze obiadowej! Polecam wiec poszukać czegoś ‘dalej od centrum’.

* Samaipata has many restaurants and cafes for all budgets – we ate lunch in one of the most besieged by tourists, just off the main square, but we don’t recommend it. The food was mediocre and more expensive than in Santa Cruz, La Paz or Sucre (sandwich with cheese and ham costed 40 bs. without ketchup!). This place was also a little dingy and there were street dogs wandering between the tables, gazing wistfully into the eyes of customers and their plates :) So, I recommend to look for something ‘ further away from the center. “

P.S. Ciężko jest zrobić dobre zdjęcie z okna z “latającej” taksówki, ale szybkość migawki i wysokie ISO trochę pomogło :) Niestety, aby wyszło przyzwoite foto trzeba podróżować wszędzie na piechotę, lub na rowerze, ponieważ nawet jeśli wynajmiemy całą taksówkę dla siebie, nie ma sposobu, by można było zatrzymać się na każde życzenie…

C.D.N.

P.S. It’s hard to take a good photo from the window of a ‘flying’ taxi, but fast shutter speed and high ISO helped a bit:) Unfortunately, I have learnt again, that in order to take a decent photo you need either travel on foot or by bicycle, because even when you hire whole taxi for yourself, there is no way it could stop wherever you want…

To be continued…

_MG_3181

And so for about two hours, but who would count the time in such an amazing natural circumstances?

_MG_3401

_MG_3351

‘Little Paradise’ of Santa Cruz *** Kawalek boliwijskiego raju

Tropikalna Santa Cruz de la Sierra z pozoru moze sie wydawac rajem. Nic bardziej mylnego – zycie w ogromnym, zatloczonym miescie pelnym smogu, kurzu, komarow i innych insektow dalekie jest od sielskiego. Ah, zapomnialam dodac, ze srednia temperatura powietrza (w cieniu) wynosi ponad 30 stopni Celsjusza – co w lecie przeklada sie na 40 z kawalkiem. Przy ponad 60 % wilgotnosci powietrza to mieszanka wybuchowa..  i bardzo klejaca.

Da sie jednak przezyc – w mieszkaniu zawsze chodzimy/siedzimy w bieliznie, w nocy wlaczamy klimatyzacje (trzeba oszczedzac), komary zabijamy lub odstraszamy smarujac sie kremami i podlaczajac specjalne ‘zapachowe’ tabletki do pradu. Zainfestowane jedzenie wyrzucamy, a pojedyncze robale ubijamy w miare mozliwosci – szybkie sa skubance… Mrowki, ktore okazaly sie czyms innym, niemal wyginely po zjedzeniu specjalnego zelu kupionego w amerykanskim sklepie (szkoda tylko, ze go wycofali ze sprzedazy). Przyznam, w walce z ‘natura’pomaga mieszkanie na 8 pietrze (nawet nie chce myslec, co to musi byc na parterze!), ale tutaj dochodzi jeszcze jeden wrog: sasiadka z gory chodzaca po wykafelkowanym mieszkaniu na obcasach… Coz, budynek w ktorym mieszkamy mimo iz ‘mlody’, powoli zaczyna sie sypac, a sciany cienkie jak karton w tym pomagaja. Zreszta widac tutaj fuszerke na fuszerce. Ale nie jest zle – i tak mamy duze szczescie, w postaci basenu, choc to nie nazywa sie szczescie, a ‘pieniadze’.

Tropical city of Santa Cruz de la Sierra may seem like a paradise. However, that couldn’t be any further from the truth – living in a huge, crowded city full of smog, dust, mosquitoes and other insects is far from idyllic. Ah, I forgot to add, with an average air temperature of more than 30 degrees Celsius (in a shade) – which in summer translates into 40 and with more than 60% of humidity, this is an explosive mixture … and very sticky one.

However, one can survive – we always walk around the apartment wearing only underwear and at night turning on the air conditioning. We kill or deter mosquitoes with creams and special plug – in ‘scent’; throw away infested with bugs food and whenever possible, kill those fast-moving monsters… Ants, which proved to be something else, almost all died after eating a special gel that we bought in the American store (recently they stopped selling it so they better won’t come back). I admit, in the fight against the ‘nature’ is better to live on the 8th floor (I do not even want to think what it must be living down there), but here comes another enemy: the top floor neighbor walking on the tiled floors in her heels … Well, the building in which we live, despite being relatively ‘young’, is slowly starting to fall apart, and the walls thin as cardboard seem to be helping in this process. I don’t even want to go into leaks and mold. But all in all, it’s not so bad – and we are very lucky that we live in a city center and can use a big pool (however that isn’t called luck but money).

Nie dziwi wiec, ze mieszkancy Santa Cruz czasem chca sie wyrwac z tego utopionego w sloncu miasta – dokad? Otoz wczoraj – wtorkowy dzien wolny od pracy z niewiadomych powodow – spotkalismy polowe miasta w oddalonym o niecale 15 minut – ‘Biocentro Guembe’. Musze tutaj dodac, ze te bardziej zasobna polowe, poniewaz bilet wstepu do tego kawalka raju wynosi 120 bs. od osoby, a to niemalo. Dlatego tez na kazdym kroku mozna bylo spotkac ‘biale twarze’, a jezykiem dominujacym byl… portugalski. Spedzenie upalnego dnia w tym miejscu warte jest jednak swojej ceny! Osrodek polozony na 24 hektarach oferuje bowiem rozne atrakcje – oprocz kapieli w wielu ‘naturalnych’ basenach oraz wylegania sie na lezakach lub hamakach z piwem w reku (piwo nie jest wliczone w cene biletu), mozna rowniez poplywac kajakiem po prawdziwym jeziorze, wybrac sie do ‘Mariposario’ – czyli raju dla milosnikow latajacych egzotycznych motyli, ‘Tortugario’ – z zolwiami czy ‘Aviario’ – kawalka dzngli przyslonietej siatka, z wieloma ‘gadajacymi’ papugami. Jest jeszcze ‘Orquideario’ z orchideami, ale te kwitna chyba tylko w pazdzierniku?

Not surprisingly, the inhabitants of Santa Cruz sometimes want to get away from the sun drowned city and where do they go? Yesterday – Tuesday day off from work (for unknown reason) – we met half the city in a ‘Biocentro Guembe’ – only 15 min. drive from city centre. This richer half, because an admission to this piece of paradise is 120 bs. per person and that’s quite a lot. Therefore, the place was packed with ‘white faces’ and the dominant language was … Portuguese. Spending a hot day in this place is however worth the price! The resort is located on 24 acres and filled with many different attractions – besides bathing in many ‘natural’ pools and laying down on the sun loungers or hammocks with beer in hand (beer is not included in the price of the ticket), you can also do kayaking on a real lake, go to ‘Mariposario’ – a paradise for lovers of an exotic butterflies, ‘Tortugario’ – full of turtles or ‘Aviario’ – a piece of jungle covered with a net with many ‘talking’ parrots. There is also an ‘Orquideario’ with orchids, but they probably only bloom in October?

Guembe

DSCN0841

(Moje spodnie susza sie po kajakach:)

DSCN0830

DSCN0833

(Widok z ‘wiezy’ ‘Avionario’ na okolice Santa Cruz de la Sierra)

Oprocz tego, ‘Guembe’ organizuje przejazdzki karoca zaprzezona w konie do miejsca zwanego ‘Swamp’- ‘Bagno’ (z tego nie skorzystalismy’, ale chetnie wybierzemy sie nastepnym razem na przejazdzke rowerami). Ale wiecie co bylo najlepsze w ‘Guembe’ i dzieki czemu mozna tam cieszyc sie przyroda i wszystkimi atrakcjami bez zadnych przeszkod? – nie, lunch i napoje nie sa wliczone w cene biletu, ale za to nie ma tam KOMAROW!!!!! A dzien bez komarow jest pieknym dniem:)

Wracajac do rzeczywistosci –  do ‘Guembe’ ludzie wybieraja sie na caly dzien i tak okolo poludnia dopada ich glod. Wnosic jedzenia nie mozna, bo przeszukuja plecaki przy wejsciu (!), trzeba wiec przetrzymac uporczywe burczenie i skorcze zoladka, albo zakupic posilek w jednym z kilku punktow gastronomicznych. Do wyboru mamy – bufet w restauracji za 100 bs. od osoby lub fast (slow) – food za 30-40 bs. Mozna tez oszukac glod piwem za 18 bs., woda czy lodami. My wybralismy fast – food z oczywistych powodow. W koncu, kto chcialby placic 100 bs. za zimny bufet! Nasze burgery tez do cieplych nie nalezaly, ale za polowe ceny najedlismy sie oboje, i jeszcze zapilismy zimnym piwem:) Ah, te 30 minutowa kolejke da sie przezyc! A potem zostaje tylko wylegiwanie sie w ‘naturalnych’ basenach z lazurowa woda i patrzenie na blekitne niebo usiane bialymi obloczkami:)

There are also organised rides on horse-drawn carriage to a place called ‘Swamp’ (which we did not try, but we would happily next time go for a bike ride. But do you know what ‘Guembe’  has to offer so we could enjoy nature and all the activities? – no, lunch and drinks are not included in the fare, but there was NO MOSQUITOES!! And a day without mosquitoes is a good day :)

But back to reality – people go to ‘Guembe’ for a whole day, and so about noon they are strike with hunger. You can’t bring your own food, because they search backpacks at the entrance (!), so you have to choices: to last those persistent rumble and stomach spasms or purchase a meal in one of several dining points. The choice was between – buffet in a restaurant for 100 bs. per person or fast (slow) – food for 30-40 bs. Of course you could also deceive hunger with beer for 18 bs., a cup of water or ice – cream. We chose fast – food for obvious reasons. In the end, who wants to pay 100 bs. for a cold buffet! Our burgers also weren’t too warm, but for half the price we both filled our stomachs, and yet we could enjoy cold beer :) Ah, and this 30 minute queue wasn’t so bad! And then we could just float in the ‘natural’ pools with azure water, looking at the blue sky dotted with white clouds :)

 

DSCN0849

P.S. Calkowity koszt wyprawy jednodniowej do RAJU to ponad 250 bs. (okolo 30€) od osoby:
120 bs. wstep
30 burger
18 piwo
15 woda
60 taksowka (koszt w jedna strone).

Warto zabrac ze soba przyjaciol i podzielic sie kosztami transportu, a przy okazji umilic sobie czas – bo w grupie zawsze razniej!

 

P.S. The total cost of a one-day trip to PARADISE is about 250 bs.(€ 30) per person:
120 bs. admission
30 burger
18 beer
15 water
60 taxi (the cost of one-way).

It would be better to go there with friends and share the costs of transport and at the same time have more fun – because in the group is always merrier!

DSCN0842

‘Slothy’ Sunday in Cotoca *** ‘Leniwcowa’ niedziela w Cotoce

W ostatnią niedzielę wybraliśmy się do Cotoki – miasteczka położonego 30 min autobusem z bazaru ‘Los Pozos’ w Santa Cruz (3bs), które słynie z sanktuarium maryjnego ‘Virgen de Cotoca’, ceramiki i miodu (tak przynajmniej przeczytałam w przewodniku). Przyznam, cudnie było wyrwać się z dusznego miasta na prowincję – zwłaszcza po ‘spacerze’ po wspomnianym bazarze, który można by określić słowami mojej mamy, jako miejsce gdzie króluje ‘bród i ubóstwo’. Podróż autobusem z drewniana podłogą może nie należała do najbardziej wygodnych, ale cieszyła nas zbliżająca się wizja niedzielnego spaceru po  sennym małym miasteczku. Rzeczywistość okazała się jednak inna, bowiem z bazaru w Santa Cruz trafiliśmy prosto na bazar w Cotoce! Troche mniejszy i bardziej zadbany, ale równie wrzaskliwy:)

Last Sunday we went to Cotoca – a small town 30 minutes by bus from the market “Los Pozos” in Santa Cruz (3BS), which is famous for the shrine of ‘Virgen de Cotoca’, pottery and honey (or so I read in the guide). I admit, it felt wonderful to leave stuffy city – especially after the ‘walk’ on the bazaar, which could be described with the words of my mother as the image of: ‘stench and poverty’. Travelling by bus with the wooden floor wasn’t the most comfortable either, but we enjoyed the dream of the Sunday afternoon in the sleepy little town. However, the reality turned out to be different, because from the bazaar in Santa Cruz we got to the bazaar in Cotoca! A little smaller and much cleaner, but equally noisy :)

Główna plaza okazała się zapełniona mieszkańcami, którzy przybyli adorować słynną ‘Virgen de Cotoca’ w przylegającym do placu sanktuarium. W kościele zaczynała się msza, a w budynku obok wierni zapalali świeczkę swoim bliskim, choć prawdę mówiąc bardziej przypominało to masowe topienie wosku, niż widok palących się świeczek w naszych europejskich świątyniach.  My również zakupiliśmy świeczki (‘Dzieciatka Jezus’), ale przeznaczone one zostały do kolacji przy świecach.

The main plaza turned out to be filled with residents and newcomers who came to adore famous “Virgen de Cotoca ‘in the sanctuary. People came to lit a candle for their loved ones but it was more like a mass wax melting. We also bought some candles (named as’Infant Jesus’), but they were destined for our dinner table.

Po wizycie w kościele, okrążyliśmy plaze dwukrotnie w poszukiwaniu słynnego miodu. Miód był, ale taki w glinianych otwartych dzbankach, których nie mogliśmy kupić, ponieważ mamy w domu mrówki, a raczej mieliśmy i już więcej nie chcemy ich mieć (właśnie wróciłam z kuchni…ONE już tam są…). Jedyna alternatywą był zakup miodu w butelce po Coca Coli – ciemnobrunatnej zupełnie płynnej cieczy. A co tam, za 10bs można spróbować! W domu okazało się, ze ‘miód’ ten jest słodko – gorzki i zupełnie nie przypomina tego tradycyjnego. Zapytałam wiec tatę – pszczelarza, co to może być, a on odpowiedział, ze może być to syrop z trzciny cukrowej, bo miód powinien być choć trochę lepki).

After seeing the church, we circled twice around the plaza in search of the famous honey. We found a honey sold in the open clay jugs, that we couldn’t buy, because we have ants in the house, or rather we have had once and we don’t want to have them anymore (after witting this I went to the kitchen for a juice and they are back!…) The only alternative was to buy a honey in a bottle of ‘Coca Cola’ – dark brown liquid. What the hell, for 10 bs. we can try! At home, it turned out that this honey is bitter – sweet and not alike any honey we knew. When I asked my dad, who happened to be a beakeeper, he said that it could be a sugarcane syroup as real honey cannot look like a water.

Troszkę znudzeni i zmęczeni gorącem i gwarem, postanowiliśmy już wracać, kiedy Freddy zauważył cos w krzakach. Był to leniwiec! I to taki, który postanowił sobie pospacerować po chodniku, ku uciesze wszystkich zgromadzanych na placu – mojej w szczególności:)

A little bored and miserable from heat and bustle, we were heading back towards the bus, when Freddy noticed something in the bushes. It was the sloth, who decided the stroll down the sidewalk, to the delight of all the people in the square – myself in particular:)

Niestety, trzeba było leniwca ‘sprowadzić z powrotem na drzewo’, ponieważ zaczął się zbliżać do ulicy. I kto powiedział, że leniwce są leniwe?

Unfortunately, sloth needed to be ‘brought back the tree’, because he was ‘fast’ approaching the street. But he did not want to go back yet :) And who said that sloths are lazy?

Ale nie chcialo mu sie jeszcze wracac/ He wasn’t ready to go back yet;)

Eeeee…

Do trzech razy sztuka/ Third time lucky!

Dopiero za trzecim razem, leniwiec postanowił zostać na drzewie! Okazało się, ze biedak po prostu się zgubił – zszedł z drzewa, żeby zrobić kupę i zabłądził, co przyznała pani obok, która powiedziała, ze właśnie TO jest jego drzewem:)

Finally, after third approach, our friendly sloth decided to stay on the tree! It then turned out that the poor creature just got lost – an old woman standing beside me said that THIS is HIS TREE:)

I tak oto, za sprawa zdezorientowanego leniwca, nudna niedzielna wycieczka zamieniła się w jedno z najbardziej ekscytujących doświadczeń w moim życiu:) Takie rzeczy nie zdarzają się w ZOO, tylko na placu głównym w Cotoce lub w … Santa Cruz, pamiętacie?

Finally, after third approach, our friendly sloth decided to stay on the tree! It then turned out that the poor creature just got lost – an old woman standing beside me said that THIS is HIS TREE:) Thus, thanks to confused sloth, our boring Sunday’s afternoon turned into something really exciting and memorable:) Such things do not happen in the zoo – only on the main plaza in Cotoca or… in Santa Cruz, do you remember?